REEEEEKIIIIIIIIIIIIN!!!!

Postanowiłem zażyć kolejnej przyjemności i przekroczyć kolejną granicę.

Wybrałem się na „snurklowanie”, czyli poznawanie podwodnej przyrody za pomocą maski i rurki odprowadzającej cenne, szczególnie pod wodą, powietrze. To było po prostu fantastyczne! Leżysz na wodzie, świat który znasz - nad Tobą i świat, o którym nie masz pojęcia – pod Tobą. Piasek, ryby, rozgwiazdy, wodne rośliny, tysiące muszelek, meduzy i inne dziwactwa znane z filmów rysunkowych i przyrodniczych. Woda niesie Cię swoim rytmem. Słyszysz swój oddech i bicie serca. Poza tym nie słyszysz nic. Wracasz do dawnego świata, który miałeś w łonie matki. Tylko widoki (nie tylko na przyszłość) są lepsze.


Ta zabawa spodobała mi się tak bardzo,  że postanowiłem wybrać się na „snurklowanie” tego dnia po raz kolejny, wieczorem, żeby zobaczyć jakieś skały i jakieś inne żyjątka. Nie spodziewałem się jednak, że spotkam żyjątko, którego żaden „snurkler” raczej nie chce spotkać. Ale po kolei.

Pełen nadziei na przygodę, podniecony widzianymi na dnie roślinami i rozgwiazdami płynąłem w stronę skał. W pewnym momencie, wychynąłem z wody i zobaczyłem, że ludzie zbici w grupki stoją na brzegu i patrzą uporczywie w wodę. Spojrzałem na Anthony’ego, który „snurklował” ze mną, zobaczyłem jego minę i wiedziałem, że coś nie gra. Spojrzał na mnie i rzucając się w wodę w stronę brzegu, zdążył krzyknąć w moją stronę: „SHARK!” Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Płynąłem najszybciej w moim życiu do brzegu. Myślę, że byłem lepszy nawet od Iana Thorpe’a! Kiedy dotarłem na brzeg i stanąłem w bezpiecznym miejscu

spojrzałem na płetwę rekina, co chwilę wyłaniającą się z wody i… dostałem ataku śmiechu. Śmiałem się z min ludzi, z emocji, ze strachu, z tego, że tak szybko płynąłem. Jeszcze przez długi czas ludzie na plaży, pełni emocji patrzyli w wodę i komentowali wydarzenia. Ja roztoczyłem wizję, że w jutrzejszym numerze Herald Sun (popularnej w Oz gazety)

ukażą się nasze zdjęcia jako ludzi, którzy poskromili rekina na plaży w Miami. Nic takiego się nie wydarzyło. Nie będę tu gwiazdą. Na razie. Dziś znów jadę „snurklować”. A co tam! J


P.S. Na drugi dzień postanowiłem spróbować rekina, choć ryby to nie jest mój przysmak. Zostanę raczej przy łososiu. Rekin jest zbyt tłusty.