Industrial


W miastach fascynuje mnie najbardziej pewien rodzaj industrialu. Chodzi o takie zaadaptowanie przestrzeni publicznej, która sprawia, że dawne magazyny czy dzielnice przemysłowe na nowo odżywają, zyskują na znaczeniu i służą ludziom w innych niż drzewiej bywało celach. Zupełnie przypadkowo trafiłem tutaj na takie miejsce.
Po drodze jeden z typowych nowojorskich parkingów, z którego szybko i bezkonfliktowo można wyjechać ;-)


A potem kompletna niespodzianka. Do nieba zabiera Cię taka kolorowa winda.


Wjeżdżasz na wyższy poziom i jesteś w podniebnym parku.


Jak wiadomo port w Nowym Jorku, ten na Manhattanie był jednym z największych portów na świecie. Służył rozładunkowi towarów, ale też ludzi, którzy przybywali tutaj, żeby szukać szczęścia. Zaraz przy porcie na całym jego długości, nad ziemią znajdowała się kolejka, która zawoziła ludzi i towary w dalsze rejony Nowego Jorku i Ameryki. Teraz, w związku z tym, że ta część portu jest martwa, to i kolejka nie była nikomu potrzebna. W związku z tym, zamieniono ją na... park, co widać na górze. Duża część czeka jeszcze na zagospodarowanie, a prace trwają.


Ludzie przychodzą tutaj, żeby odpocząć, poczytać, spotkać się z przyjaciółmi. Mnie bardzo ujęły te leżanki położone niczym wagoniki towarowe na szynach kolejowych.


Zresztą szyny zostały odpowiednio wkomponowane w całość i nikt nie udaje, że było tutaj kiedyś coś innego.


Całości dopełnia genialna instalacja. Kilka krzesełek postawionych w otoczeniu dzikiego lazuru.


Siadasz na nich, a z góry dobiegają dawne odgłosy portu. Dzwonki, brzęczyki, syreny, . Zapisane na taśmie, utrwalone i wywołujące tęsknotę za dawnymi czasami.


Ja też mam tam swoje ulubione krzesełko :-)