Długa plaża, pan z brodą i psy dingo

Kiedy w końcu udało nam się dojechać do przepięknego parku narodowego w okolicach Hat Head, wyrwałem się z samochodu i boso pobiegłem przez siebie plażą, aż do zmęczenia, do skonania, do wyzionięcia ducha.


Biegłem jak Forest Gump, nie myśląc o niczym i nie zważając na nic. Po drodze minąłem Pana z długą, siwą brodą, który we mgle napływającej znad oceanu wyglądał jak właściciel tych ziemi, razem ze mną w niewielkim oddaleniu biegły psy dingo, słońce zachodziło, na niebie pojawił się Krzyż Południa, a ja nadal biegłem.


Na drugi dzień okazało się, że zrobiłem 25 kilosów w dwie godziny. To chyba niezły wynik, prawda?




Nigdy nie czułem się tak dobrze jak po tym biegu.