Gość wcale nie niedzielny

No i na takich "surowych" kempingach jest większa frajda, bo jesz sobie spokojnie śniadanie, a tu nagle niespiesznie zbliża się do Twojego stołu taki Ziutek i udaje, że niby nic... Milusi co nie?


A zaraz obok plaży taki oto cottage


Ciekawe co się stało z Alexandrem? Macie jakiś pomysł?