Pamiętacie jak w zeszłym roku pisałem Wam o australijskich zabytkach? Zatem dom który ma 100 lat jest zabytkiem. Wiemy o tym, choć nam europejczykom to ciężko zrozumieć, szczególnie mieszkańcom Warszawy, szczególnie Rembertowa czy Konstancina, w których bez mrugnięcia okiem wyburza się piękne stuletnie domy. Ale ja nie o tym, choć może trochę o tym. Bo w Oz o stuletnie domy się dba. I nie ma tu wielkiej mowy o jakimś bardzo ważnym i bardzo poważnym konserwatorze zabytków, który co pokazują polskie przypadki nierzadko bywa przekupny. Tutaj o zabytki dba się również z humorem i z typową australijską swadą. W Tilbie stał niepozorny, choć duży jak na Tilbę dom.
Dom okazał się stuletnim właśnie zabytkiem. I przy pomocy sympatycznej świnki zapraszano przyjezdnych do wsparcia ratowania tego zabytku.
Wsparłem, poratowałem, a świnka mi na to: